Witaj Gościu!

Zaloguj
Zarejestruj
Książki w koszyku

Twój koszyk jest pusty
STRONA GŁÓWNA O NAS JAK KUPOWAĆ KONTAKT KLUB CZYTELNIKA 0
ZNAJDŹ KSIĄŻKĘ LUB AUTORA








 



BIZNES I EKONOMIA

David Owen
Bank Taty. Jak nauczyć dziecko odpowiedzialności finansowej
Cena: 26.00 PLN
Ilość stron: 152
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN: 83-88931-67-9
  
Kup na prezent

Kilka słów o...

Rodzice niejednokrotnie popełniają wiele błędów w swoich staraniach, aby nauczyć dziecko co to pieniądze i jak z nimi postępować. Sprawiają, że oszczędzanie kojarzy się dziecku z karą a rachunek bankowy to rodzaj czarnej dziury połykającej gotówkę, którą dziecko dostało w prezencie na urodziny.
Dla tych wszystkich, których dzieci domagają się coraz to nowszych zabawek i gadżetów, nie bacząc na to, że „to kosztuje” Wydawnictwo Studio EMKA przygotowało „Bank Taty” autorstwa Davida Owena, cenionego publicysty pisma „The New Yorker”.
 „Moje dzieci często nierozważnie wydają moje pieniądze i w sumie mnie to nie dziwi. Za to są nadzwyczaj ostrożne w wydawaniu swoich” pisze autor.
Książka, którą wstępem  i komentarzami fachowo opatrzył Marek Zuber, zręcznie łączy edukację z zabawą, a poczucie humoru autora sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.

Fragment/Recenzja:
 

nr 1/2006

 
 

Bank Taty. Jak nauczyć dziecko odpowiedzialności finansowej

Rodzice niejednokrotnie popełniają wiele błędów w swoich staraniach, aby nauczyć dziecko co to pieniądze i jak z nimi postępować. Sprawiają, że oszczędzanie kojarzy się dziecku z karą a rachunek bankowy to rodzaj czarnej dziury połykającej gotówkę, którą dziecko dostało w prezencie na urodziny, Dla tych wszystkich, których dzieci domagają się coraz to nowszych zabawek i gadżetów, nie bacząc na to, że „to kosztuje" Wydawnictwo Studio EMKA przygotowało „Bank Taty" autorstwa Davida Owena, cenionego publicysty pisma „The New Yorker".
„Moje dzieci często nierozważnie wydają moje pieniądze i w sumie mnie to nie dziwi. Za to są nadzwyczaj ostrożne w wydawaniu swoich" pisze autor.
Książka, którą wstępem i komentarzami fachowo opatrzył Marek Zuber, zręcznie łączy edukację z zabawą, a poczucie humoru autora sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.


nr 7-8/153-154, lipiec-sieprień 2005

 

Zrób bank w kuchni

Jak nauczyć dziecko szacunku do pieniędzy, jak wprowadzić je w świat finansów, nie odbierając nic z dzieciństwa?
Dla wielu polskich rodzin jest to trudniejsze niż np. dla amerykańskich - rodzice nie mogą powołać się na swoje doświadczenia z dzieciństwa, ponieważ nie wprowadzano ich w świat odsetek, kont, kursów, akcji, giełdy itd., bo nie było takiej i możliwości, i potrzeby.
Ale, okazuje się, amerykanie też mają kłopoty. Bo dzieci wszędzie są takie same - na ogól chcą więcej niż dostają. David Owen, dziennikarz „New Yorkera", ojciec dwojga dzieci, postanowił zmierzyć się z problemem i napisał książkę, za którą wdzięczni są mu rodzice na całym świecie.
Przede wszystkim wyszedł z założenia, że oszczędzanie nie może być karą. Nie nauczy się dziecka szacunku do pieniędzy, zmuszając je do oszczędzania, czyli faktycznie odbierając przyjemności, które spodziewałby się uzyskać w związku z wydaniem pieniędzy. Po drugie - wychowywać trzeba zgodnie z naturą ludzką. Czy nie pamiętamy, jak często bez zastanowienia wydawaliśmy pieniądze rodziców, ale bardzo ostrożne obchodziliśmy się z pierwszymi samodzielnie zarobionymi pieniędzmi?
Od tego takiego myślenia już tylko krok do rewolucyjnego pomysłu. David Owen, w ustawionym w kuchni pudełku po butach, założył dzieciom Bank Taty. Tutaj trzymały one swoje pieniądze (kieszonkowe, to, co dostały na urodziny, imieniny, od dziadków itd.), a bank wypłacał im je bez ograniczeń na każde żądanie. Doliczał także wysokie odsetki i dzieci bardzo szybko zrozumiały, że opłaca się „trzymać" w banku pieniądze, a nie wydawać na byle jaką zachciankę. Potem Bank Taty przeniósł się do komputera, odsetki ciągle były wysokie i w miarę jak dochody dzieci (np. kieszonkowe) powiększały się - stawał się coraz droższy w utrzymaniu. Może doszłoby nawet do plajty, na szczęście w Ameryce konto w prawdziwym banku można zakładać już od 12 roku życia i dzieci ochoczo się na to zgodziły, tym bardziej, że nie miały żadnych kłopotów ze zrozumieniem zasad funkcjonowania banku i idei oszczędzania. To, co znajduje się na kontach dzieci, podkreśla autor, czy w banku w pudełku w kuchni, czy prawdziwym, należy wyłącznie do nich. Nie muszą nikogo pytać o zdanie, co zrobić z tymi pieniędzmi. Na pewno dzieci, które kupują z własnego konta, bardziej dbają o rzeczy, bo wiedzą, że trzeba za nie zapłacić - konkluduje.
Płacić kieszonkowe i jak ma być duże? Tb pytanie spędza sen z oczu wielu rodzicom. Nikt nie chciałby, żeby jego dziecko było biedniejsze od innych, ale też nikt nie chciałby, żeby nadwyżki pieniędzy wydawane byty na byle co albo, jeszcze gorzej, na alkohol czy narkotyki.
Niektórzy rodzice utrzymują dzieci w ciągłym niedostatku, traktując kieszonkowe jako rodzaj kontroli. I martwią się, że dziecko natychmiast wydaje to, co dostaje. To logiczne - zwraca uwagę David Owen. Dziecko nie planuje, bo nie ma co planować. Wie, że i tak mu nie starczy pieniędzy, więc to, co ma, wydaje byle jak. I wyczekuje, że coś mu wpadnie mu do kieszeni. Najlepiej - radzi - zapytać dziecko, ile chciałoby dostawać, a potem negocjować sumę. Ostatecznie kieszonkowe ustala się metodą prób i błędów. Pieniądze przelewa się oczywiście do Banku Taty lub prawdziwego.
Rewolucyjne jest podejście Owena do pracy dzieci. Wiemy z amerykańskiej „literatury sukcesu", że każdy powinien zarabiać od najmłodszych lat. Małe dzieci mogą grabić liście z trawnika sąsiada, wyprowadzić na spacer psa znajomych itd. Nastolatki pracują w pizzerii, roznoszą gazety, pilnują obcych dzieci itd. Owen uważa, że owszem, dzieci chętnie pracują, bo mają wówczas dochody, ale na pewno uczą się wówczas gorzej niż mogłyby się uczyć i nie są aktywne na terenie szkoły. Nie mają czasu na sport, nie pogłębiają wiedzy. A takie wartości jak spędzanie czasu z rówieśnikami? A jak byście się czuli o 8.00 rano, gdybyście poprzedniego dnia do 23.00 smażyli frytki? - pyta retorycznie. Giełda, akcje to bardziej złożony temat. Gry komputerowe symulujące giełdę mają niewielką wartość edukacyjną, ponieważ brak jest zaangażowanie emocjonalnego - dzieci tak naprawdę nie obchodzi, co się dzieje z ich inwestycjami bo ani nie pomnażają pieniędzy, ani ich nie tracą. Owen stworzył Giełdę Taty. a do prowadzenia inwestycji powołana została firma Tata&Spółka z siedzibą w komputerze, | Banku Taty. Jej akcje były jak najbardziej prawdziwe. Dzieci płaciły prawdziwymi pieniędzmi i naprawdę dostawały pieniądze, kiedy się akcji pozbywały. Jeśli kupowały tanio a sprzedawały drogo, miały zyski, jeśli odwrotnie - straty. Ceny papierów wartościowych zbliżone były do cen na prawdziwej giełdzie, tyle że denominowane w centach, a nie w dolarach. Dziecko zawsze mogło sprawdzić w gazecie, jak stoją jego akcje, tyle że musiało przesunąć przecinek o dwa miejsca w lewo. Owen wybrał znane firmy, m.in. Microsoft, McDonald's, których produkty dzieci znały. Zarządzał w ich imieniu akcjami Objaśniał możliwości inwestowania. Komentował niektóre transakcje. Ale przyjął stanowisko neutralnego obserwatora.
Najważniejsze, co można dać dzieciom w czasie edukacji finansowej, to wyrobić w nich przekonanie, że są właścicielami swego życia. Czyli nauczyć je odpowiedzialności w pełnym tego słowa znaczeniu - uważa. Bo stosunek do pieniędzy łączy się z ważnymi wyborami życiowymi. Uwielbiam swoje pieniądze, ale najważniejsze źródła mego szczęścia niewiele mają z nimi wspólnego - mówi Owen swoim dzieciom.
Hanna JAWOROWSKA



nr 27(785) 3 lipca 2005

 

To książka w zasadzie dla rodziców. Autor daje w niej wiele cennych wskazówek dotyczących tego, jak poprzez zabawę uczyć dziecko postępowania z pieniędzmi. Sam jest ojcem dwojga latorośli i pomysły na wprowadzanie najmłodszych w świat poważnych finansów wypróbował we własnym domu. Założył np. tytułowy prywatny bank, którego klientami były tylko jego pociechy. Swoje doświadczenia, wnikliwe obserwacje i przemyślenia przedstawił w zabawny sposób, używając przystępnego języka Jest tu bardzo dużo jasno i dowcipnie sformułowanych rad i objaśnień, w znaczący sposób ułatwiających wprowadzenie maluchów w jedną z ważniejszych sfer dorosłego życia.



nr 7, 2-8 czerwca 2005

 

Kurs zarządzania skarbonką

Do polskich księgarń trafiła właśnie książka „Bank Taty" traktująca o tym, jak bawić się z kilkuletnimi dziećmi w giełdę i nauczyć je, by sensownie inwestowały kieszonkowe. Tylko czy dzieciom w ogóle należy
mówić o pieniądzach?
Od kiedy? I jak?



nr 6 (146) czerwiec 2005

 

Jakie kieszonkowe?

Zbliżają się wakacje - to czas, kiedy banki pracują na nieco wolniejszych obrotach, a bankowcy mogą trochę więcej czasu poświęcić dzieciom, Wiadomo, że najlepsza zabawa to taka, która zawiera wątek edukacyjny. Dlatego redakcja Biuletynu Bankowego chce zachęcić do czytania dzieciom książki Davida Owena „Bank Taty" - publikacji pozwalającej zrozumieć dziecku podstawy finansów domowych. Poniżej prezentujemy fragment tej wyjątkowej publikacji.
(...)


nr 6 (178) CZERWIEC 2005

 

Dzieciaki i forsa

Jak wprowadzić dzieci w świat finansów, nauczyć oszczędzania, tak by dostrzegły tego korzyści? Można skorzystać z rad amerykańskiego dziennikarza, który we własnym domu założył rodzinny bank i domową giełdę. Nauczył dzieci co oznaczają słowa: odsetki, fundusz inwestycyjny itp. Swoje doświadczenia zebrał w książce, dołączając pożyteczne rady, np. czym się kierować ustalając wysokość kieszonkowego.
Ciekawe, choć czasem dalekie - na razie - od naszej rzeczywistości.


nr 20(864) 16-22 maja 2005

 

Z DZIECKIEM - DLA DZIECKA

Rodzice niejednokrotnie popełniają wiele błędów w swoich staraniach, aby nauczyć dziecko co to pieniądze i jak z nimi postępować. Sprawiają, że oszczędzanie kojarzy się dziecku z karą a rachunek bankowy to rodzaj czarnej dziury połykającej gotówkę, którą dziecko dostało w prezencie na urodziny.
Dla tych wszystkich, których dzieci domagają się coraz to nowszych zabawek i gadżetów, nie bacząc na to, że „to kosztuje" Wydawnictwo Studio EMKA przygotowało „Bank Taty" autorstwa Davida Owena, cenionego publicysty pisma „The New Yorker".
„Moje dzieci często nierozważnie wydają moje pieniądze i w sumie mnie to nie dziwi. Za to są nadzwyczaj ostrożne w wydawaniu swoich" pisze autor.
Książka, którą wstępem i komentarzami fachowo opatrzył Marek Zuber, zręcznie łączy edukację z zabawą, a poczucie humoru autora sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.



nr 18(862) 2-8 maja 2005

 

W przyszłym tygodniu, 16 maja, ukaże się książka Davida Owena „Bank Taty. Jak nauczyć dziecko odpowiedzialności finansowej",  wydana przez warszawskie Wydawnictwo Studio EM-KA. Publikacja jest przeznaczona dla wszystkich, którzy nie raz zastanawiali się, jak zmienić podejście swoich dzieci domagających się coraz to nowszych zabawek i gadżetów, nie ba-cząc, że „to kosztuje". David Owen, dziennikarz The New Yorkera, przedstawia własną metodę, znakomicie wprowadzającą dziecko, krok po kroku, w świat finansów i uczącą jednocześnie oszczędzania. Moje dzieci często nierozważnie wydają moje pieniądze i w sumie mnie to nie dziwi. Za to są nadzwyczaj ostrożne w wydawaniu swoich - pisze autor. W książce „Bank Taty" opowiada o tym, jak założył dla swoich dzieci własny domowy bank, co sprawiło, że pomysł zbierania pieniędzy wydał się im niezwykle atrakcyjny: „Jeśli powstrzymacie się przed natychmiastowym wydawaniem wszystkiego, co macie, za jakiś czas będziecie mieli dużo więcej do wydania" - zapewniał. „Bank Taty" podpowiada też, jak ustalić kieszonkowe dzieci i jak nauczyć je, że w życiu są wartości, których nie da się określić żadną kwotą. To książka, która zręcznie łączy edukację z zabawą, a poczucie humoru autora sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Wstępem i komentarzami opatrzył ją Marek Zuber.
 


MAJ 2005

 

Z dzieckiem - dla dziecka

Rodzice popełniają wiele błędów w swoich staraniach, aby nauczyć dziecko, co to pieniądze i jak z nimi postępować. Sprawiają że oszczędzanie kojarzy się dziecku z karą, a rachunek bankowy to rodzaj czarnej dziury połykającej gotówkę, którą dziecko dostało w prezencie na urodziny.

Dla tych wszystkich, którzy nie raz zastanawiali się, jak zmienić podejście swoich dzieci domagających się coraz to nowszych zabawek i gadżetów, nie bacząc na to że "to kosztuje" Wydawnictwo Studio EMKA przygotowało "Bank Taty. Jak nauczyć dziecko odpowiedzialności finansowej".
Dawid Owen, dziennikarz "The New Yorker" przedstawia swoją nową metodę, znakomicie wprowadzającą dziecko krok po kroku w świat finansów i uczącą jednocześnie oszczędzania.
"Moje dzieci często nierozważnie wydają moje pieniądze i w sumie mnie to nie dziwi. Za to są nadzwyczaj ostrożne w wydawaniu swoich", pisze autor. W książce "Bank Taty" opowiada o tym, jak założył dla swoich dzieci własny, domowy bank, co sprawiło, że pomysł zbierania pieniędzy wydał się dzieciom niezwykle atrakcyjny: "Jeśli powstrzymacie się przed natychmiastowym wydawaniem wszystkiego, co macie, za jakiś czas będziecie mieli dużo więcej do wydania" - zapewniał swoje pociechy.
"Bank Taty" podpowiada też, jak ustalić kieszonkowe dzieci i jak nauczyć je, że w życiu są wartości, których nie da się określić żadną kwotą. To książka, która zręcznie łączy edukację z zabawą bez nadmiernej przewagi żadnej z nich, a poczucie humoru autora sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.
...Owen wie jak opisać ekonomię i świat finansów w takich słowach, aby nawet dla laika były one zrozumiałe, a na dodatek potrafi to robić w czarujący, zabawny sposób" - pisze The Washington Post. Doskonały prezent dla rodziców, a w dłuższej perspektywie dla ich dzieci.

 
NOWOŚCI
ZAPOWIEDZI
Potęga osobowości - Sylvia Löhken
PREMIERA 24.01.2019
 
Przeminęło... jednak pozostało. Od zakazanych piosenek do moralnego niepokoju (tom 1 i tom 2) - Mieczysław Wojtczak
PREMIERA 28.01.2019
 
Zwycięska Formuła. Przywództwo, strategia, motywacja jak w Formule 1 - David Coulthard
PREMIERA 20.02.2019
 


 
WYDAWNICTWOLOGOWANIE DLA PARTNERóW


18604364

 
1996 - 2019 © Wydawnictwo Studio EMKA.  Wszelkie prawa zastrzeżone.  Nota prawna  Polityka prywatności i pliki cookie