Witaj Gościu!

Zaloguj
Zarejestruj
Książki w koszyku

Twój koszyk jest pusty
STRONA GŁÓWNA O NAS JAK KUPOWAĆ KONTAKT KLUB CZYTELNIKA 0
ZNAJDŹ KSIĄŻKĘ LUB AUTORA








 



Pozycje archiwalne

Jean-Daniel Baltassat
Kozetka Stalina
Cena: 29.50 PLN
Ilość stron: 272
Oprawa: miękka
Format: 135 x 210
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64437-81-6
nakład wyczerpany  

Kilka słów o...
„Kozetka Stalina” to pod wieloma względami książka niezwykła. Jest powieścią, ale opartą w dużej mierze na materiale faktograficznym. Obok postaci fikcyjnych, będących tworem wyobraźni pisarza, występują w niej także autentyczni najbliżsi współpracownicy dyktatora, a także cytowane są poruszające dokumenty z epoki terroru stalinowskiego. Skupiając się na detalach, Baltassat mówi o stalinowskim mechanizmie władzy, a zwłaszcza o mentalności samego Stalina.
Akcja powieści rozgrywa się w 1950 roku w Borżomi, w scenerii pałacu Likani należącego wcześniej do Romanowów, na trzy lata przed śmiercią Stalina. Na prośbę swej dawnej kochanki Wodiewej, Stalin przyjmuje tam młodego malarza Daniłowa, adoptowanego syna sławnej rzeźbiarki Muchiny, autora projektu pomnika wiecznej chwały Małego Ojczulka Narodów. W niezwykłej jesiennej scenerii pałacu i otaczającego go parku Daniłow przechodzi przesłuchanie groźnego generała Własika, a potem samego Stalina. Daniłow drży. Drżałby jeszcze bardziej, gdyby wiedział, co go czeka.
W pałacu znajduje się kozetka identyczna z tą, na której Zygmunt Freud poddawał terapii swych pacjentów. „Że Stalin sypia na kozetce wiedeńskiego Szarlatana – znam takich, którym ta wiadomość sprawiłaby przyjemność”, mówi Józef Wissarionowicz.
Można być w wieku, kiedy emocje są mocno wyczerpane, ale odczuwa się jeszcze chęć do gry. Stalin instaluje się na kozetce, a piękna Wodiewa w fotelu. On będzie sobie przypominał sobie sny i historie ze swego życia, a ona je interpretować. Dzieciństwo, matka, kobiety. A także Lenin. Przed oczami czytelnika przesuwa się niepokojący, poruszający teatr marionetek, którymi steruje Stalin. Któż lepiej od niego umiałby robić z kłamstwa prawdę, a z prawdy kłamstwo?
Fragment/Recenzja:
 


 
11.05.2015r.

Autorka: Kamilla Placko-Wozińska

Gdy Freud zagląda w duszę Stalina - recenzja książki „Kozetka Stalina”

Malownicza jesień w parku pałacu Likania, należącego dawniej do Romanowów. To tu, w Borżomi na trzy lata przed śmiercią Stalina, rozgrywa się akcja powieści „Kozetka Stalina”. I choć mamy do czynienia z fikcją literacką, to jednak opartą na solidnie zebranym materiale faktograficznym. Postaci, będące tworami wyobraźni Jean-Daniela Baltassata, przenikają się z historycznymi. Na zaproszenie Stalina przyjeżdża młody malarz Daniłow, wychowanek znanej rzeźbiarki Muchiny, a zarazem protegowany (i nie tylko) dawnej kochanki Stalina Wodiewy. Artysta jest autorem projektu pomnika wiecznej chwały dyktatora. Zanim jednak trafi przed jego oblicze, czekają go groźne przesłuchania generałów. Ale to i tak dopiero początek... Stalin Wodiewie pokazuje w burżuazyjnym magazynie zdjęcie kozetki „wielkiego szarlatana” Zygmunta Freuda. Jest identyczna z tą stojącą w pałacu. I tu zaczyna się gra – wódz zajmuje miejsce na kozetce, opowiada o historiach z życia, kobietach, Leninie i snach, które zajmująca fotel kochanka ma interpretować. W tę grę wciągnięci są nie tylko jej bohaterowie, bardzo wciąga i czytelnika. A czasami, gdy Stalin myśli o sobie, to w pierwszej osobie... liczby mnogiej. Autor, Jean-Daniel Baltassat (Francuz, urodzony w Górnej Sabaudii) zaskakuje znajomością faktów i rosyjskiej, nawet tej wypaczonej, duszy.



 
30.04.2015r.

Autor: Jerzy Doroszkiewicz

Francuski pisarz w swojej powieści wykorzystuje autentyczne wydarzenia i postaci, by stworzyć wyimaginowany portret psychologiczny Stalina.

Stalin, stalinizm, komunizm, rewolucja. Te słowa w powojennej Francji budziły wielkie emocje. Wszak to sowieckie wojska zdobyły Berlin i wielu naiwnym mieszkańcom zachodniej Europy wydawało się, że tak zwany Kraj Rad jest przyszłością świata. Pozbawionego nierówności, patrzącego w przyszłość, szanującego robotnika i chłopa, doceniającego rolę sztuki i kształtującego nowych, lepszych ludzi. Widmo komunizmu unosiło się nad całym kontynentem. Kto wie, o czym myślał 19-letni pisarz, kiedy jego rówieśnicy demonstrowali na ulicach Paryża przeciwko kapitalizmowi pamiętnej wiosny roku 1968. Kto wie, jak zareagował kiedy latem tego samego roku polskie czołgi wraz z czołgami z czerwoną gwiazdą najechały Czechosłowację. Z pewnością pisząc „Kozetkę Stalina” chciał coś powiedzieć zachodnim czytelnikom o postaci Stalina, który przecież ukorzył w 1945 roku szefów zachodnich mocarstw, a prawdę mówiąc – po sztubacku ich nabrał.

W powieści poznajemy starszego już dyktatora, na trzy lata przed śmiercią. Wódz Sowietów opływa w luksusy, ma wieloletnią kochankę, zaczyna tracić pamięć, ale nie traci bystrości umysłu. Interesują go zarówno współczesne intrygi, polityka międzynarodowa, jak i psychoanaliza. Oczywiście burżuazyjną nauką gardzi i wie wszystko lepiej, ale mimo zaawansowanego wieku i nadużywania alkoholu, zdaje się być ciekawym świata. Przy okazji manipuluje otoczeniem, miewa humory, a wszystkie te stany umysłu opisane są atrakcyjnym, barwnym językiem. Jednocześnie, gdzieś między wierszami, uważny czytelnik znajdzie wyjaśnienia chorego satrapy o konieczności stworzenia obozów pracy, o roli kłamstwa w życiu czy pełne ironii wyliczenie osiągnięć rewolucji i powinności człowieka ery socjalizmu.

Wystarczy użyć wyobraźni, a za sprawą pióra Baltassata i dobrego tłumaczenia Andrzeja Bilika, nie jest to zbyt trudne, by poczuć, jaką grozę te chore rojenia musiały wywoływać w połowie lat 50. Wśród mieszkańców żyjących w Związku Sowieckim. Autor stopniuje napięcie, by wreszcie pod koniec książki uderzyć między oczy dokumentami-sprawozdaniami z komunistycznego ludobójstwa, kanibalizmu jakiego dopuszczali się więźniowie i innych – równie ohydnych zbrodni – jakie stały się udziałem budowniczych socjalizmu.

A wszystko w imię rewolucji, w imię prawdy. „Kozetka Stalina” może zrobić wrażenie, szczególnie na czytelnikach, którym historia sowieckiego zniewolenia nie jest obca.



 
22.04.2015r.

Autorka: Małgorzata Powązka

Ze Stalinem się nie pogrywa

Jean-Daniel Baltassat napisał powieściowy melanż. „Kozetka Stalina” to trochę fikcja, trochę dokument; trochę thriller, trochę psychodrama. Na dodatek o jednym z największych tyranów, zbrodniarzy i despotów świata. Efekt? Oglądamy Stalina z bliska. Widzimy okrucieństwo w powiększeniu.

Połowa listopada 1950 r. Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili w ogrodzie przycina róże. Ma 72 lata. Umrze za dwa i pół roku. Już czuje na sobie oddech śmierci. Zna ją jak nikt. Na początek kazał wymordować prawie milion członków swojej parttii. Potem ofiary są liczone w dziesiątkach milionów. Jedni zostali rozstrzelani, inni zamęczeni, jeszcze inni padli z głodu. Ilu?

Dokładnie nie wiadomo. Robert Conquest w monografii „Wielki Terror” twierdzi, że w ZSSR było ok. 40 mln ofiar represji (w tym prawie 20 mln zabitych), a Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu GUŁag” pisze, że tylko w obozach pracy zginęło ok. 60 mln ludzi.

My jednak w powieści Jeana-Daniela Baltassata zastajemy generalissimusa w pokojach Likani, królewskiego pałacu Romanowów. Wódz przyjmie tam artystę, który projektuje mu pomnik wieczności. To niebywałe mauzoleum tworzy Walery Jakowlewicz Daniłow. Chce pokazać drogę Stalina na szczyt. Od młodości do… Planuje z rozmachem: ogrom, potęga, piętra, lustrzane freski na chromowanej stali. Daniłow narysował już 348 portretów wielkiego wodza. Spodoba się? Dezaprobata może oznaczać koniec. Koniec wszystkiego. Artysta o tym wie. Obezwładnia go strach, zwłaszcza, kiedy mija pałacowe bramy, kraty i karabiny maszynowe z palcami wartowników zaciśniętych na spustach.

W pałacu jest też Lidia Siemionowa Wodjewa. Faworyta Stalina. Ona nie pokazuje strachu. To w końcu sam wódz nauczył ją, jak traktować ludzi: „Zmuś ich do patrzenia na ciebie prosto w oczy. Niech sikają ze strachu, jeśli ośmielą się odwrócić źrenice”. Ludzie truchleją więc ze strachu na jej widok, a ona na widok Stalina.

Tak z marszu wkraczamy w sowiecką rzeczywistość lat 50. Gdzieś w tle knują Beria, Malenkow, Mikojan, Chruszczow, „których tlen władzy upaja bardziej niż wódka”; toczy się wojna w Korei; trwa sowiecka gra z Chińczykami i Amerykanami. Ale w pałacu generalissimus odpoczywa. Uginają się stoły, czekają filmy z imperialistycznego Hollywood gotowe do projekcji i bajki Puszkina do głośnego czytania. Tu też wódz śpi na leżance skrojonej na wzór kozetki Zygmunta Freuda.

Stalin chciałby się zmierzyć ze swoimi snami, a raczej z koszmarami (prześladuje go wizja dziury od kuli w piersiach żony, Nadieżdy Siergiejewej Alliłujewej, dopada go chimera Lenina). Może metoda wiedeńskiwgo psaychoanalityka by się sprawdziła, rozwiała te zmory? Freuda ma zastąpić Lidia Wodjewa. Dylemat obustronny: jak się tu zwierzyć? jak tu przyjąć takie zwierzenia? Cóż, tego się można było spodziewać: to będzie beznadziejny eksperyment. Wódz nie może sobie pozwolić na słabość, na bezradność, na bliskość, na bycie pouczanym. Uzna więc, że nie dla niego te „kosmopolityczne, żydowskie świństwa”.

No, ale wciąż czeka na augiencję artysta Daniłow. Ma czelność projektować monument. Ba, ma czelność twierdzić, że gigantyczny pomnik pokaże prawdę o wodzu i historii. Artysta zapomniał jadnak, że „to, co urodziło się z woli Stalina, umrze z woli Stalina” i że prawda może być arcygroźna, bezlitosna, śmiercionośna.

 „Kozetkę Stalina” czyta się jak dreszczowiec. To powieść złowieszcza od pierwszego do ostatniego zdania. No, ale jak inaczej opisać zło?

 
NOWOŚCI
ZAPOWIEDZI
20 najważniejszych lekcji życiowych prawd - Hal Urban
PREMIERA 18.06.2019
 


 
WYDAWNICTWOLOGOWANIE DLA PARTNERóW


20030626

 
1996 - 2019 © Wydawnictwo Studio EMKA.  Wszelkie prawa zastrzeżone.  Nota prawna  Polityka prywatności i pliki cookie