Witaj Gościu!

Zaloguj
Zarejestruj
Książki w koszyku

Twój koszyk jest pusty
STRONA GŁÓWNA O NAS JAK KUPOWAĆ KONTAKT KLUB CZYTELNIKA 0
ZNAJDŹ KSIĄŻKĘ LUB AUTORA








 



PROZA, POEZJA, ESEJ, LITERATURA FAKTU

Michel Eltchaninoff
Co ma Putin w głowie?
Cena: 29.50 PLN
Ilość stron: 164
Oprawa: miękka
Format: 130 x 205
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64437-90-8
  
Kup na prezent

Kilka słów o...

W swoim eseju Michel Eltchaninoff próbuje odpowiedzieć na kardynalne pytanie, które od aneksji Krymu, celebrowanej w Rosji jako akt założycielski, wszyscy sobie stawiają: jakie pomysły i zamiary ma Putin w głowie, za progiem tego nieprzewidywalnego wieku? I tu w sukurs przychodzą rosyjscy filozofowie, którzy powinni pomóc nam w zrozumieniu jego strategii. To ich myślami i wskazaniami kieruje się dziś Władimir Władimirowicz. A wieją pomyślne wiatry na Kremlu dla piewców konserwatyzmu, Rosyjskiej Drogi i eurazjatyckiego imperium.

Coraz wyraźniej wyłania się doktryna, której od kilku lat zaczęto się domyślać. Jest ona skomplikowana, podobnie jak nieprzejrzysta i nieprzewidywalna jest osobowość samego Putina. Ale po zapoznaniu się i powtórnym przeczytaniu klasyków myśli rosyjskiej, po przeprowadzeniu wielu rozmów z poważnymi komentatorami, twórcami i animatorami życia intelektualnego Rosji, przeanalizowaniu wystąpień Władimira Putina od objęcia przezeń prezydentury, rysuje się pewien obraz. (…) Ta hybrydowa i zmienna doktryna zapowiada nam wszystkim niespokojną przyszłość. Dlatego warto się jej przyjrzeć bliżej.
[fragment]

Fragment/Recenzja:
 


 
19.09.2015r.

Autor: Marek Beylin

Wcielenie boskiej sprawiedliwości

Wielka unia eurazjatycka to marzenie Putina, jednak nie porzucił on myśli o Europie. Jeśli dostanie się w ręce skrajnych konserwatywnych populistów, wtedy władca Rosji zostanie jej patronem i przywódcą.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Przywykliśmy uważać Władimira Putina jedynie za prostackiego watażkę chcącego podporządkować sobie Rosję i odrodzić jej potęgę. To jednak błąd, bo wraz ze swym otoczeniem Putin konsekwentnie buduje wizję nowej potężnej Rosji. Wywodzi ją z najskrajniejszej konserwatywnej myśli rosyjskiej i w niemałej mierze do niej dostosowuje swą politykę. Wobec Ukrainy, Europy i wobec Azji. Fascynujący obraz rozmaitych ideologii, jakie tworzą światopogląd i linię polityczną Putina, przynosi świeżo wydana książka wytrawnego znawcy Rosji Michela Eltchaninoffa "Co ma Putin w głowie".

Pozwala ona lepiej zrozumieć dalekosiężne cele Putina oraz pokazuje dodatkowe źródło jego siły, jakim jest nie tylko sama przemoc, lecz także osadzenie w tradycjach przemocy.

***

Doktryna Putina według Eltchaninoffa opiera się na trzech głównych filarach: ultrakonserwatyzmie, koncepcji odrębnej rosyjskiej drogi na świecie oraz projekcie eurazjatyckiego imperializmu. Oczywiście dochodzi do tego sowieckie wychowanie Putina przejawiające się jednak w apologii KGB, a nie partii komunistycznej. Putin chciałby rządzić ZSRR bez komunizmu. Dlatego uważa jego upadek za historyczną tragedię; stąd też rehabilitacja Stalina, najskuteczniejszego rosyjskiego imperialisty, który nie tylko wygrał wielką wojnę, lecz także poprowadził Rosję do niespotykanej wcześniej potęgi. Putinowi marzą się sukcesy godne jego mistrza.

Ale co, jeśli nie komunizm, ma spajać ideologicznie Putinowską Rosję? Rzecz jasna, militarno-patriotyczny ferwor zacierający granicę między pokojem i wojną. I mieszanina skrajnie prawicowych idei wyciąganych z rosyjskiej przeszłości. Podsuwa je Kremlowi przede wszystkim Nikita Michałkow, znany reżyser filmowy i druh prezydenta. Władca zaś chętnie z tych podpowiedzi korzysta, a poza tym przywołuje w wystąpieniach rodzimych myślicieli, budując swój wizerunek intelektualisty i głównego ideologa. Także wzorem Stalina.

Właśnie Michałkow zainteresował Putina skrajnymi poglądami Iwana Iljina, filozofa z białej emigracji - pisze Eltchaninoff. Iljin w latach 30. fascynował się nazistami, jednak skłócił się z nimi i poprzestał na wychwalaniu nacjonalistyczno-katolickich dyktatur Franco w Hiszpanii i Salazara w Portugalii. Dowodził też, zgodnie z tymi fascynacjami, że etyka chrześcijańska dopuszcza stosowanie siły, gdy w grę wchodzi budowanie jedności narodu. Iljin i jego poglądy przedostały się do masowego obiegu w Rosji. Film o nim dla telewizji zrobił Michałkow pod hasłem: takiej władzy potrzebujemy.

Któregoś dnia na biurkach rosyjskich dygnitarzy wylądowały pisma Iljina z poleceniem od władcy: macie czytać. Zawarty w nich obraz narodowej dyktatury legł u podstaw celów Putina. Przemyślenia Iljina mają jeszcze tę zaletę, że uzasadniają rosyjską ekspansję. Pewne plemiona bowiem - wywodzi Iljin - nie są zdolne do założenia państwa i powinny być kontrolowane przez państwa sąsiednie. Co dobrze pokazuje, jak władca Kremla wyobraża sobie stosunki Rosji z Ukrainą. I w ogóle z byłymi sowieckimi republikami.

***

Wielkorosyjski konserwatyzm zwraca ostrze przeciw Zachodowi i jego kulturze. Pewne tego przejawy to wzmożona patriotyczno-narodowa edukacja narodu czy zinstytucjonalizowana homofobia. Wszak, jak tłumaczył Putin, homoseksualiści zagrażają tradycyjnej rodzinie i liczebności narodu. Czemu jakiś czas temu przyklaskiwała część polskiej prawicy. Ale sprawa z Zachodem jest szersza. Putin sięga do tych rodzimych tradycji, które w Europie upatrywały niebezpieczeństw dla Rosji.

Od radykalnego XIX-wiecznego słowianofila Nikołaja Danilewskiego Putin i jego ludzie zaczerpnęli potwierdzenie wartości, jakie niesie unia słowiańska pod rosyjskim przywództwem, oraz uzasadnienia wspierające ekspansjonizm Rosji. Przywołują też Danilewskiego jako celnego krytyka Zachodu, jego degeneracji i zagrożeń dla rosyjskiej tożsamości. Z kolei filozof Konstantin Leontjew przydał się Putinowi jako chwalca hierarchicznego Kościoła stanowiącego główny filar zdrowego narodu.

Oczywiście to nie nostalgia za carską Rosją, Putin szuka tylko antenatów, którzy dekorując jego władzę, osadzają ją w tradycji. Czasem, jak w przypadku Sołżenicyna, mimo jego protestów. Ale też tak dobierani antenaci wpływają na wyobraźnię władcy na Kremlu. Stąd, twierdzi Eltchaninoff, nieobca jest Putinowi mesjanistyczna idea, że Rosja - a raczej jego Rosja - to wcielenie boskiej sprawiedliwości.

Natomiast poszukiwanie rosyjskiej potęgi w konfrontacji z Zachodem, zaostrzonej konfliktem o Ukrainę, umacnia na Kremlu politykę zorientowaną na Azję. Wielka eurazjatycka unia ekonomiczna i cywilizacyjna pod rosyjskim przywództwem - to marzenie Putina, do którego ideologiczny arsenał dostarczył m.in. Lew Gumilow, syn poetki Anny Achmatowej.

Jednak Putin nie porzucił myśli o Europie. Liczy na to, że dostanie się ona w ręce skrajnych konserwatywnych populistów. A wtedy władca Rosji zostanie patronem i przywódcą nowej Europy - diagnozuje Eltchaninoff. Ponury, ale wciągający czytelnika jest ten obraz światopoglądu Putina, jego marzeń o wielkości i rosyjskiej drogi pod jego przywództwem.



 
15.09.2015r.

Autor: Tomasz Walczak

Ideologia putinowskiej Rosji. Recenzja książki Michela Eltchaninoffa „Co ma w głowie Putin?”

Na zawarte w tytule książki francuskiego filozofa pytanie, odpowiedź jest jedna, choć na jej kartach nie pada – to chęć Władimira Putina utrzymania się za wszelką cenę przy władzy. Jeden z kluczowych środków prowadzących do tego celu – ideologię – analizuje Eltchaninoff.

Francuz przygląda się przemianom ideologicznym, które przez 15 lat rządów Putina zaszły w Rosji. W początkowych latach jego urzędowania trudno było jakąś spójną ideologię wskazać. Jak dowodzi Eltchaninoff był to okres, kiedy w wypowiedziach Putina sporo było schizofrenii. Z jednej strony, kiedy spotykał się z zachodnimi przywódcami próbował ich przekonać do swojego przywiązania do wartości europejskich takich jak demokracja, wolność słowa czy wiara w wolny rynek. Kiedy jednak jeździł do Pekinu dyskretnie przemilczał te deklaracje i mówił raczej to, co było miłe przywódcom Państwa Środka. Brak wyraźnego określenia swojego reżimu było mu nawet na rękę. Dzięki temu mógł pozyskiwać poparcie szerokich mas Rosjan, nie zrażając do siebie konkretnych grup. Z nostalgią wypowiadał się o czasach Związku Radzieckiego, grając na tęsknotach rosyjskiego społeczeństwa za prostszymi czasami, gdzie czarne było czarnym, a białe białym. Z drugiej jednak strony unikał wyraźnych pochwał dla komunistów, by nie denerwować zapatrzonej w Zachód rodzącej się klasy średniej. Zresztą żadnej ideologii nie potrzebował do uwiarygadniania swojej władzy. To zadanie spełniała napędzana wysokimi cenami surowców gospodarka, która pozwoliła wielu Rosjanom się bogacić.

Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy w Rosję uderzył kryzys gospodarczy w 2008 roku i dynamika poprawy sytuacji materialnej społeczeństwa znacząco wyhamowała. Wracając na fotel prezydenta w 2012 roku, któremu towarzyszyły największe od czasów upadku Związku Radzieckiego protesty społeczne, wiedział już, że pieniędzmi nie kupi sobie poparcia. Sprecyzował więc kiełkującą od jakiegoś czasu ideologię współczesnej Rosji.

U jej podstaw legła ogromna niechęć wobec Zachodu i konserwatyzm, który miał postawić tamę europejskiej dekadencji i zepsuciu moralnemu. Walka z homoseksualistami, demokracją liberalną, wyniesienie na piedestał etyki prawosławnej, podkreślanie wyjątkowości Rosji, która miała stanowić osobną cywilizację, miały dać Rosjanom poczucie własnej wartości. Którzy może żyją biednie, ale jednak należą do wielkiego narodu. Przeniesienie zainteresowania społeczeństwa sprawami materialnymi na kwestie symboliczne, poparte agresją na odrzucającą „rosyjski świat” Ukrainę, sprawiły, że za Putinem stanęła większość społeczeństwa.

Eltchaninoff szuka podstaw tej nowej ideologii w pismach klasyków konserwatywnej i zabarwionej nacjonalizmem filozofii rosyjskiej. Do roli ojców założycieli nowej ideologii awansowali nieznani poza kręgami specjalistów tacy XX-wieczni myśliciele emigracyjni jak Iwan Iljin, Nikołaj Bierdiajew, czy Władimir Sołowjow. Nie brakuje też czerpania z dorobku XIX-wiecznych słowianofilów takich jak Nikołaj Danilewski czy teoretyków eurazjanizmu – Nikołaja Trubieckoja czy Lwa Gumilowa. Wszystko to układa się w ideę imperializmu, obrony osobności Rosji przed wpływami Zachodu i znalezienia przeciwwagi dla niego w azjatyckości putinowskiego dominium. Pozwala to uzasadnić nacjonalistyczne wzmożenie rosyjskiego społeczeństwa, pretensje do europejskich ziem należących kiedyś do Związku Radzieckiego i integrację z ludami Azji Środkowej, a także ostateczne zerwanie z okcydentalizmem postradzieckiej Rosji.

Analizując to wszystko, tłumaczy Eltchaninoff, możemy nie tylko zrozumieć obecne działania Rosji, ale także spróbować przewidzieć przyszłe cele polityki Putina. W tak zmieniającym swe oblicze reżimie jak putinowski, nadal jest to wróżenie z fusów. Ale lepsze to niż nic.



 
14.09.2015r.

Autor: Hubert Kozieł

Co myśli filozof z Łubianki

Sytuacja na rynkach wchodzących Europy Wschodniej stała się w ostatnich latach mocno zależna od ryzyka politycznego. Za dużą część tego ryzyka odpowiada Rosja i jej prezydent Władimir Putin. Od rewolucji na Ukrainie wielu inwestorów zadawało sobie pytanie, co siedzi w umyśle Putina. Odpowiedź na to stara się znaleźć francuski filozof i zarazem dyplomata Michel Eltchaninoff w książce „Co ma Putin w głowie?".
Czytając ją, można się przekonać, jak ważna dla losów świata bywa filozofia. Putin próbuje budować nową państwową ideologię Rosji, uzasadniającąjej imperialne poczynania i „dziejową misję" właśnie filozoficznymi dziełami stosunkowo mało znanych na Zachodzie rosyjskich autorów. Nie bez powodu obdarował on swoich wyższych urzędników i oficjeli z partii Jedna Rosja książkami Sołowiowa, Bierdajewa oraz Iljina. Nie bez powodu umieszcza też cytaty z tych myślicieli w swoich przemówieniach. Putin czerpie pełnymi garściami z ich idei głoszących pochwałę autorytaryzmu i „rosyjskiego świata". Jednocześnie wplata w państwową ideologię wrogą Zachodowi myśl tzw.euroazjatów, a także łączy nostalgię za czasami sowieckimi z tęsknotą za potęgą carskiej Rosji. Pochwała dla Stalina nie kłóci się w tym niezdrowym miszmaszu z hołdami składanymi gen. Denikinowi, a funkcjonariusze Smerszu mogą znaleźć się w panteonie obok prawosławnych mistyków.
Filozofia Putina wciąż jednak ewoluuje - zgodnie z tym, co podsuwają mu do przeczytania jego doradcy. Gdy obejmował władzę nad Rosją, chwalił się swoim uwielbieniem dla Immanuela Kanta oraz liberalizmu gospodarczego. Gdy zaczął wdrażać program imperialny, starał się pozować na konserwatywnego władcę, który mógłby uratować Europę przed niszczącą ją „zginilizną moralną". Wygląda na to, że ta ewolucja ideowa jeszcze się nie skończyła.



 
03.09.2015r.

Autor: Filip Memches

Filozofia kimona

Opublikowany jakiś czas temu na łamach „Przeglądu Politycznego" tekst Andrzeja Walickiego pod wymownym tytułem „Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?" wywołał w Polsce rezonans.

Na łamach „Plusa Minusa" z wybitnym historykiem idei polemizowała Irena Lasota. Publicystka zwróciła uwagę przede wszystkim na to, że prezydent Rosji nie jest intelektualistą, lecz prostym funkcjonariuszem służb specjalnych, którego – wbrew temu, co napisał Walicki – nie interesują zawiłości związane np. z teoriami Leona Petrażyckiego, mimo że sam z wykształcenia jest prawnikiem.

Opinia Lasoty znajduje potwierdzenie w książce „Co ma Putin w głowie?" autorstwa francuskiego filozofa i publicysty specjalizującego się w myśli rosyjskiej Michela Eltchaninoffa. Gospodarz Kremla - czytamy - przeszedł od lat 90. ewolucję. Były oficer KGB nie kontestował rozpadu państwa komunistycznego. Za prezydentury Jelcyna był związany z obozem reform, kreował się na liberała, który podkreślał, że jako mieszkaniec Petersburga wywodzi się z miasta będącego symbolem otwierania się Rosji na Zachód.

Ewolucja - twierdzi Eltchaninoff - zaczęła się, gdy Putin został po raz pierwszy głową państwa. Wielu obserwatorów jego politycznej drogi zwraca uwagę na dokonany przez niego - w wymiarze retoryki - zwrot w stronę konserwatyzmu. Z książki dowiadujemy się jednak, że dzieje się to nie za sprawą refleksji rosyjskiego przywódcy, ale suflerów, którzy pojawili się w jego otoczeniu.  Jeśli Putin powołuje się na poglądy Iwana Iljina, to zawdzięcza to Nikicie Michałkowowi. Słynny reżyser dał rosyjskiemu prezydentowi do przeczytania fragmenty dzieł tego myśliciela religijnego, zwolennika politycznego autorytaryzmu, białego emigranta, mającego za sobą krótkotrwały flirt z niemieckim narodowym socjalizmem. Gdy bowiem jakaś wyartykułowana w błyskotliwy sposób idea pasuje Putinowi do uzasadnienia jego działań - a tak jest w przypadku dorobku Iljina - wówczas się na nią powołuje.

Ale osobista filozofia gospodarza Kremla ma - zdaniem Eltchaninoffa - inne źródła niż traktaty klasyków rosyjskiego konserwatyzmu. To, poza przywiązaniem do sowieckiej mocarstwowości - a tej bynajmniej nie można utożsamiać z marksizmem, z którego Putin nieraz szydził - po prostu... dżudo. Putin zatem nie przypadkiem uwielbia pozować przed kamerami w kimonie na macie. Nie oznacza to jednak, że przebiegłość, która cechuje ten sport walki, może być alibi dla rozmaitych  skandalicznych posunięć rosyjskiego prezydenta.

 
NOWOŚCI
ZAPOWIEDZI
Mądrość zwycięzców. Umysł wart miliony - Jim Stovall
PREMIERA 7.12.2017
 


 
WYDAWNICTWOLOGOWANIE DLA PARTNERóW


14703376

 
1996 - 2017 © Wydawnictwo Studio EMKA.  Wszelkie prawa zastrzeżone.  Nota prawna  Polityka prywatności i pliki cookie