Mój koszyk 0

Hegemonia albo przetrwanie

  • Chomsky Noam
  • Ilość stron: 308
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 83-88931-73-3

Opis

Od ponad pół wieku Stany Zjednoczone realizują wielką strategię imperialną, której celem jest światowa dominacja. Amerykańscy przywódcy pokazali - tak jak w czasie kryzysu kubańskiego - że są gotowi dążyć do dominacji bez względu na konsekwencje. Administracja Busha nasiliła te starania, popychając USA do granic imperialnej kontroli - do wyboru między przywilejami władzy, a planetą zdatną do życia. W Hegomonii albo przetrwaniu Noam Chomsky docieka, jak do tego doszło, jakie grozi nam niebezpieczeństwo i dlaczego rządzący są gotowi zaryzykować przyszłość naszego gatunku. Z niezwykłą logiką, będącą jego znakiem firmowym, Chomsky analizuje amerykańskie dążenie do globalnej supremacji, śledząc agresywną realizację polityki amerykańskiego rządu, polityki mającej na celu "całkowitą dominację" za wszelką cenę. Obrazowo wykłada, jak ostatnie przejawy tej polityki - od unilateralizmu i rozmontowywania porozumień międzynarodowych do terroryzmu państwowego i militaryzacji kosmosu - składają się na dążenie do hegemonii, która ostatecznie zagraża naszemu przetrwaniu. W naszych czasach, dowodzi Chomsky, imperium to przepis na ziemską pustynię. Przejrzysta, wnikliwa i świetnie udokumentowana, Hegemonia albo przetrwanie jest najbardziej aktualną i najobszerniejszą pracą Chomsky'ego od lat. Książka, która z pewnością wywoła szeroką debatę, stanowi wyczerpującą wypowiedź jednego z najważniejszych myślicieli politycznych na świecie.

Recenzje

newsweekpolska.gif

Enfant terrible Ameryki

Dla jednych - geniusz. Dla innych - lewacki szaleniec.
Nie ma dziś w Ameryce bardziej kontrowersyjnego intelektualisty niż Noam Chomsky.

JAROSŁAW GIZIŃSKI

Ze względu na silę, zakres, oryginalność i wpływ jego myśli (...) jest być może największym żyjącym intelektualistą" - zawyrokował kilka lat temu „New York Times". Komentator David Horowitz zareagował na takie określenie jak na ukłucie szpilki. Dla niego - podobnie zresztą jak dla całej neokonserwatywnej prawicy - profesor lingwistyki Massachusetts lnstitute of Technology jest raczej „ajatollahem antyamerykańskiej nienawiści". To i tak dość eleganckie określenie.
Dla większości adwersarzy to szaleniec, polityczny szkodnik czy wręcz kryptokomunista. Nic dziwnego - Chomsky, biczujący już od prawie 40 lat mocarstwową praktykę amerykańskiej polityki i ukazujący w krzywym zwierciadle model anglosaskiej demokracji, stawiany jest przez waszyngtoński establishment w jednym szeregu z Fidelem Castro.
Każdy student filologii wie, że Chomsky jest twórcą gramatyki gene-ratywnej, najważniejszej teorii językoznawczej XX w. Uczony nie miał jednak zamiaru zamykać się w wieży z kości słoniowej. W okresie wojny wietnamskiej brał udział w burzliwych debatach, których owocem stała się książka „Amerykańskie mocarstwo i nowi mandaryni" z 1969 r. Krytyka wojowniczej polityki Waszyngtonu okazała się przebojem radykalnej publicystyki. Myśli Chomsky'ego podchwyciła zrewoltowana młodzież i cała amerykańska lewica.
Za pierwszą książką przyszły następne - tworzył je w przerwach między zawiłymi dysertacjami. A pisał i mówił zawsze z łatwością i swadą. Do tego stopnia, że jego wykłady i odczyty stały się „przebojami" nagrywanymi i rozpowszechnianymi przez studentów w formie plików mp3. Chomsky nie przestaje być idolem zbuntowanej młodzieży do dziś mimo swoich 76 lat.
Wydana właśnie po polsku „Hegemonia albo przetrwanie. Amerykańskie dążenie do globalnej dominacji", książka opublikowana w USA w roku 2003, jest pozycją typową dla pisarstwa politycznego Chomsky'ego. Tytuł sformułowany w stylu kawa na ławę wystarcza za najkrótsze streszczenie. Napisane z pasją eseje zasypują czytelnika przytłaczającą lawiną argumentów. Właśnie dlatego Noam Chomsky jest niewygodnym adwersarzem dla amerykańskiego świata polityki - niezależnie od tego, kto jest lokatorem Białego Domu.
Udowadnia na przykład, że redukcje podatków są fikcją, jeśli towarzyszy im obcinanie funduszy publicznych, choćby na edukację czy programy społeczne. Chomsky obnaża cynizm wielkiej polityki, jej sojusz z korporacjami i mechanizmy ograniczania kontrolnej roli mediów. Już w roku 2003 (przed atakiem na reżim Saddama Husajna) punktował administrację Busha za brak argumentów wystarczających do podjęcia interwencji w Iraku.
Wywody Chomsky'ego trzeba przyjmować z dozą krytycyzmu - właśnie dlatego, że wszystko wy daje się w nich tak oczywiste. Chomsky popada bowiem w grzech przemawiania ex catedra, tonem posiadacza prawdy objawionej. Niechętnie bierze pod uwagę realne warunki funkcjonowania amerykańskiej polityki, czyli fakt, że świat oczekuje od Waszyngtonu przyjmowania roli supermocarstwa. A sięganie po argument „państwowego terroryzmu" i „totalitaryzmu" w odniesieniu do rządu USA sprawia wrażenie zabiegu czysto propagandowego. W Europie Środkowej, która doświadczyła na własnej skórze dwóch totalitaryzmów, rozumiemy to aż za dobrze.
Tak naprawdę Chomsky jest politycznym idealistą i romantykiem, który z równą swadą mógłby krytykować każdy istniejący realnie system polityczny. Po „Hegemonię albo przetrwanie" warto jednak sięgnąć, nawet jeśli nie ze wszystkimi poglądami Chomsky'ego potrafimy się zgodzić. Choćby po to, by poznać argumentację kontrowersyjnego intelektualisty, który wciągu czterech dziesięcioleci zdołał uwieść miliony ludzi na całym świecie.


przeglad.gif

NAJBARDZIEJ ANTYAMERYKAŃSKI AMERYKANIN
Noama Chomsky'ego me trzeba przedstawiać Jest najczęściej spośród żyjących cytowanym autorem. I to już wystarczająca rekomendacja tego największego krytyka Ameryki. Wiele jego książek to światowe bestsellery. Właśnie ostatni ukazał się na naszym rynku księgarskim.
Chomsky, nazywany niekiedy najbardziej zajadłym dysydentem świata, znów za obiekt swojego zainteresowania wziął politykę Stanów Zjednoczonych, oskarżając je o międzynarodowy; wręcz państwowy terroryzm. Od wielu dziesięcioleci, a od czasów Reagana szczególnie, Ameryka postrzegana jako światowy żandarm, który narzuca, co więcej, często zbrojnie wymusza podporządkowanie się innych państw. A wojnę z międzynarodowym terroryzmem (czytaj: atak na Afganistan, Irak) wykorzystuje do swoich interesów, a raczej amerykańskich koncernów. I w tych działaniach nie ma wielkiej różnicy między Clintonem a Bushami, choć szczególnie obecny prezydent USA i jego współpracownicy Cheney, Rumsfeld, poszli w nich znacznie dalej. A maksymę Tukidydesa: "Duże narody robią to, co chcą, a małe akceptują to, co muszą" zamienili na „Globalny hegemon robi to, co chce, a małe narody akceptują to, co muszą".
W książce Chomskyego nie brakuje treści, które muszą zaskoczyć tych, którzy nie znają wcześniejszych prac tego profesora lingwistyki i filozofii w Massachusetts Institute of Technology. No bo jak Amerykanin może porównywać wojnę z międzynarodowym terroryzmem z tym, co czynili niemieccy i włoscy faszyści. I nawet jeżeli uważa, ze owa wojna stanowi kluczowy element polityki zagranicznej USA, to każdy czytelnik musi zapytać, dlaczego autor oszczędza Stalina i jego następców.
Pracę Chomsky'ego warto jednak przeczytać z kilku powodów. „Hegemonia albo przetrwanie" jest niezwykle bogato udokumentowaną historią polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych w ostatnich dziesięcioleciach. Do tego dobrze napisaną, przystępnym językiem.
Polskiego czytelnika będzie jednak interesowało, co autor ma do powiedzenia o naszym kraju, jednym z najbliższych sojuszników USA. Spotka go srogi zawód. Chomsky ani razu nie wymienia Polski z nazwy, ani jednego jej polityka. Pisze o nas jedynie ogólnie, zaliczając do „nowej" Europy, której przywódcy gotowi są „salutować i meldować: Tak jest!". Mało tego, w polityce amerykańskiej „miłujący wolność, umiejący korzystać z technologii ludzie ze Wschodu dostają za pracę jedynie ułamek tego, co zarabiają ludzie na Zachodzie" i tym samym pomogą popchnąć Stary Kontynent w kierunku nowoczesnego amerykańskiego modelu kapitalizmu.
Chomsky pisze wprost: w mocarstwowej polityce USA jesteśmy traktowani instrumentalnie. Czy jest to całkowicie zgodne z naszymi narodowymi interesami, z naszym wyobrażaniem wolności? Na to już niech sobie każdy czytelnik odpowie, ale po lekturze tej interesującej książki.
PAWEŁ PYBICZ


trybuna_o.gif

O amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej Noam Chomsky pisze:
„Amerykański wywiad przewiduje, że uruchomienie takiego systemu popchnie Chiny do budowy nowych pocisków jądrowych, do dziesieciokrotnego powiększenia obecnego arsenału i prawdopodobnie wprowadzenia pocisków z wieloma niezależnymi samonaprowadzajacymi się głowicami (klasy MIRV), co "sprowokuje Indie i Pakistan do rozbudowania własnych arsenałów jądrowych", a to z kolei zapewne odbije się echem na Bliskim Wschodzie. Służby wywiadowcze przewidują też, że w takim wypadku „zarówno Rosja, jak i Chiny przyczynią się do rozprzestrzenienia broni jądrowej, i >>na pewno będą sprzedawać środki zaradcze takim krajom, jak Korea Północna, Iran i Syria<<.
Z tych i innych analiz wynika ponadto, że jedyną racjonalną reakcją Rosji na przeciwrakietowy system USA będzie utrzymanie i wzmocnienie jej obecnego arsenału jądrowego. (...)


ksiazki.gif

W Hegemonii albo przetrwaniu Noam Chomsky docieka, dlaczego Bush i jego rząd realizujący swą wielką strategię imperialną są gotowi zaryzykować przyszłość naszego gatunku.
Z niezwykłą logiką, będącą jego znakiem firmowym, Chomsky analizuje amerykańskie dążenie do globalnej supremacji za wszelką cenę. Obrazowo wykłada, jak ostatnie przejawy tej polityki - od unilateralizmu i rozmontowywania porozumień międzynarodowych do militaryzacji kosmosu - składają się na dążenie do hegemonii, która ostatecznie zagraża naszemu przetrwaniu. W naszych czasach, dowodzi Chomsky, imperium to przepis na ziemską pustynię.
Książka przejrzysta, wnikliwa i świetnie udokumentowana -jest najbardziej aktualną i najobszerniejszą pracą Chomsky'ego od lat. Stanowi wyczerpującą wypowiedź jednego z najciekawszych myślicieli politycznych na świecie. Zdumiewa precyzja, z jaką autor przewidział w niej rozwój wypadków w konflikcie irackim.

Więcej z kategorii