Mój koszyk 0

Ambasada

  • Bilik Andrzej
  • Ilość stron: 314
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 83-88607-73-1
  • Data wydania: 2006

Opis

„Ambasada” jest książką pod wieloma względami wyjątkową i nad wyraz aktualną. Autor pokazuje mechanizmy funkcjonowania pewnych polskich instytucji państwa i ludzi, dla których nie liczy się interes kraju, lecz tylko i wyłącznie dobro członków własnej koterii. Mogą oni nawet posuwać się do pospolitych przestępstw i kombinacji, licząc na to, że układ zawsze skutecznie ich obroni. Będą usuwać wszystkich, którzy ośmielą się stanąć im na drodze.
Książka pokazuje też, jak owe koterie bronią się przed możliwą i tak potrzebną dywersyfikacją dostaw gazu do naszego kraju. Dla grupy, która obsadziła ważne ośrodki władzy, utrzymanie status quo w dostawach gazu było rzeczą absolutnie niezbędną.
„Ambasada” jest powieścią z kluczem, opartą w większości na faktach i autentycznych dokumentach. Tym bardziej musi przerażać i skłaniać do refleksji.

Recenzje

miesiac_w_krakowie.gif

Są takie książki, które wprawdzie nie maja wysublimowanych walorów literackich, niemniej świetnie się je czyta. Są bowiem sprawnie napisane, maja wciągająca fabułę i popularny temat. Taką książkę jest np. sprawnie napisane miłosne czytadło Samotność w sieci Wiśniewskiego. Jest nią również Ambasada Andrzeja Bilika, który uprawiając dziennikarstwo i publicystykę, od lat byt związany z polityką. Uczestniczył w obradach podstolika ds. środków masowego przekazu przy okrągłym stole, był stałym korespondentem Polskiego Radia i Telewizji w Brukseli i Paryżu. Owocem tych doświadczeń są książki, m.in. Charles de Gaulle, czyli mit współczesny.
Powieść Ambasada - jak pisze Bilik - oparta jest na faktach. Bez większych zastrzeżeń wierzę w tę deklarację. Co więcej, gdy pomyślę, że historia jest prawdziwa, ze wstydu skóra mi cierpnie na grzbiecie, choć nie powinna, bo mam ją dostatecznie wygarbowaną przez nawet pobieżne śledzenie życia politycznego IV Rzeczypospolitej.
Rzecz dzieje się w polskiej ambasadzie w Algierze, do której przyjeżdża nowy zwierzchnik. Zastaje brud, bałagan, korupcję, podejrzany handel wizami... Szarą eminencją jest jego zastępca, pewny siebie młokos, którego chronią wysoko postawieni kolesie z Warszawy. Pajęcza sieć intryg doprowadza do tego, że ambasador traci posadę. Mafia interesów działa, wzajemna wymiana usług nie może być zablokowana przez jakiegoś niepoprawnego naiwniaka spoza politycznego układu. No i oczywiście interesy kraju obchodzą to zadufane w sobie towarzystwo tyle co nasze władze - reakcje kół biznesowych na nominację dyrektora Banku Centralnego. Strach i wstyd. Jak dobrze przysiąść, to Ambasadę przeczyta się w cztery godziny. (EK)


gazetaprawna.gif

Pułapki urzędniczego układu
Książka o: układzie. Aktualną i odsłaniającą mechanizmy działania niektórych polskich urzędów i osób na kierowniczych stanowiskach.
Książka dla: kadry administracyjnej, wyższego i średniego szczebla, korpusu dyplomatycznego, funkcjonariuszy MSZ. Dlaczego warto ją mieć: jest poradnikiem jak nie stać się ofiarą układu. Autor, znany publicysta, korespondent zagraniczny i były ambasador, sam doświadczony najgorszymi wadami życia urzędniczego, opisuje prywatę, krętactwo i podłość ludzi nie do zastąpienia, którzy do dziś pracują w ministerstwach i reprezentują nasz kraj w świecie. Książka z kluczem, nieco przypominająca film Zanussiego - Persona non grata, z tym że tu chodzi o placówkę w Algierii. Kompetencje, interes kraju nie ma znaczenia dla opisywanych notabli, ważne, żeby trwać na stanowisku i się wzbogacić. Im mniej załatwionych spraw - tym lepiej. Do tego dochodzi sztuka donosicielstwa i mistrzowskiej intrygi. KK


zycie_warszawy.gif

Brudne kołnierzyki
W środowisku rodzimej dyplomacji czy - szerzej - polityki to może być hit.
Andrzej Bilik, znany korespondent w wielu krajach świata, napisał książkę o urzędnikach, którzy reprezentują nasz kraj za granicą. Nie jest to, bynajmniej, panegiryk. Wręcz przeciwnie. „Ambasada" to powieść o ludziach w białych koszulach, ale o mocno nieczystych intencjach. Powieść - dodajmy - z kluczem. Nie dość, że oparta na faktach, to jeszcze opowiadająca o prawdziwych ludziach, ukrytych pod zmienionymi nazwiskami. Bilik, który środowisko dyplomacji zna jak własną kieszeń, zapewnia, że by rozszyfrować większość postaci, nie trzeba mieć wiedzy Wojskowych Służb Informacyjnych. Książka rozpoczyna się niczym film „Psy" - specjalna komisja resortowa przesłuchuje ambasadora RP w Algierii, a celem jest odwołanie go z placówki. Pod byle pretekstem. Ambasador zbytnio kojarzy się z poprzednim reżimem, by mógł reprezentować III Rzeczpospolitą, a na jego stanowisko, podobnie jak i na inne eksponowane fotele MSZ, czyhają przedstawiciele nowego rozdania politycznego i przeprowadzają wielką czystkę. Młodzi nie mają żadnego doświadczenia, ich kolejne ruchy cechuje skrajne dyletanctwo, ale mają nieposkromioną wolę zgarnięcia całego tortu. Z kolei starzy, pragnąc zachować co się da, , także kontakty ze służbami specjalnymi, wolą nie podskakiwać i usługują nowym panom. A tak naprawdę, to wszyscy knują przeciwko wszystkim. W czasach, gdy co chwila słyszymy o kolejnych politykach i dziennikarzach umoczonych we współpracę z WSI, powieść pokazująca bagno styku polityki, dyplomacji i niejasnych interesów z innymi krajami ma szczególną wartość.
ARTUR GÓRSKI

przeglad.gif

AMBASADA OD KUCHNI - Ambasador to ma klawe życie... Tak przynajmniej wydaje się wszystkim, niemającym nic wspólnego z dyplomacją. Sam znając pałace ambasad i rezydencji tylko z nader incydentalnych dziennikarskich wizyt, byłem przekonany, że ambasador jest jak cysorz ze znanej piosenki Andrzeja Waligórskiego Aż do przeczytania książki Andrzeja Bilika "Ambasada". Autor był przez wiele lat korespondentem w Paryżu i Brukseli. Potem komuś przyszło do głowy, że facet, który zna języki i umie poruszać się w "wielkim świecie", nada się na ambasadora. Nie był zresztą jedynym dziennikarzem, który został zaszczycony tą reprezentacyjną, ale i pracożerną funkcją. Wydaje się, że takich, którym dziennikarz na fotelu ambasadora się nie podobał, było więcej niż tych, którzy popierali jego nominację. I dzięki temu "Ambasadę" czyta się jak dobrą powieść kryminalną. Można ją też potraktować jak podręcznik wykańczania niewygodnego faceta. Odszukałem autora, żeby zapytać, ile prawdy jest w jego książce. - Wśród dziennikarzy starego miotu - odparł - wciąż pokutuje kult dla prawdy. Każde słowo mogę udowodnić. I ma pan na to moje słowo. Polecam przeto opowieść bardziej o cieniach niż o blaskach życia dyplomacji. Tym bardziej że za rządów obecnej pani minister jest- ponoć - jeszcze gorzej. JŁ

Więcej z kategorii